niedziela, 20 maja 2012

Bez mojej zgody

Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 528
Rok wydania:2011
Ocena:9/10



Budzisz się. Wstajesz z łóżka. Idziesz do łazienki i myjesz zęby. Ruchy wykonujesz już mechanicznie. Jednak cały czas wiesz, że zaraz ta parodia normalności może zostać przerwana. Wiesz, że jeden nawrót choroby wystarczy, a na pogotowiu znajdzie się nie tylko osoba z białaczką, ale mama, tata i… ty. Rodzice? Oni nie będą czuli tego bólu. Ich komórki się nie nadają. Lecz nadają się twoje i to ty je oddasz…


Anna została poczęta metodą in vitro. Nie miało jej być. Była Sara i Brian oraz ich dwoje dzieci – Jesse i Kate. Idealna rodzina. Jednak jeden puzzel układanki nie chce pasować. Kate jest chora na białaczkę… Nikt z najbliższych nie może być dawcą. Wtedy „powstaje” Anna. Jej komórki zgadzają się z komórkami siostry, dlatego ona jedyna może pomóc jej przetrwać. Wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami, prawie utratą własnego życia osobistego.
W wieku trzynastu lat Anna nie wytrzymuje. Ma dość ciągłego przebywania w pobliżu Kate, ustępowania jej, cierpienia, tylko dlatego, żeby można było zaryzykować jeszcze raz. Podaje rodziców do sądu, ubiegając się o prawo do rozporządzania własnymi narządami.


Brzmi niewiarygodnie, trochę absurdalnie? Możliwe. Jodi Picoult w końcu słynie z tego. Rzuca nam temat aktualny, na granicy moralności i zmusza do myślenia, zadawania sobie samemu pytań.
Na samym początku wydaje się wszystko klarowne i jasne. Anna zawiniła – podaje własnych rodziców do sądu, chce zabić siostrę. Jednak kilka kartek dalej winni wydają się rodzice – zaniedbujący swoje dzieci, kompletnie nie liczą się ze zdaniem Anny i Jessego. W końcu nie wiemy, co myśleć, na kogo zrzucić winę, kto powinien ponieść karę, a co najgorsze – jak my powinniśmy się w takiej sytuacji zachować?!



Jak przystało na dobrą powieść obyczajową podstawą są bohaterowie, którzy muszą zmagać się z wieloma problemami. W książce Bez mojej zgody każdy z nich jest stworzony po to, by wywołać w nas emocje. Matka – której nie udało mi się nigdy polubić, na mojej twarzy wywołała tylko złość. Choć kochała Kate w niektórych momentach miałam ochotę odebrać jej prawa rodzicielskie. Wykreowana genialnie – tak jak powinna działać dość kontrowersyjna postać – szokowała, złościła i nie dawała się tak łatwo zapomnieć. Dalej Campbell – prawnik Anny, wywołujący czasem na twarzy uśmiech, czasem rozbawienie, czasem irytację. Świetny, egoistyczny i do polubienia.


Anna - niby jest główną bohaterką  i powinniśmy wiedzieć o niej wszystko, jednak od samego początku owiana jest trochę tajemnicą, nie otwiera się przed czytelnikiem, wszystkie ważniejsze myśli skrywa gdzieś głęboko schowane. A na sam koniec  zadziwia.


Książka, jak większość tej autorki, pisana jest w pierwszej osobie, każdy rozdział prowadzi inna postać, przez co możemy lepiej zrozumieć bohaterów. Poza tym często wykorzystywany jest zabieg retrospekcji pozwalający nam lepiej poznać i wczuć się w sytuację.
Dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie.


O Bez mojej zgody można jeszcze długo mówić, szczególnie, że mamy ciekawe wątki poboczne, problemy bardzo aktualne, miłość, kontrowersyjne decyzje. Jednak jej największym atutem jest fakt, że fabuła przenika przez czytelnika. Odbiorca nie może się oderwać, jest wprost zafascynowany i stara się zrozumieć: dlaczego? Poza tym sam zastanawia się, jak on by się zachował, zaczyna rozstrzygać, która ze stron ma rację.


Książka Picoult robi wielkie wrażenie. Podeszłam do niej bardzo emocjonalnie i choć miałam świadomość, że wzięcie na warsztat tak kontrowersyjnych tematów będzie wywoływało tyle uczuć, to i tak zostałam pozytywnie zaskoczona, w pewnej chwili przytłoczona.
Nie da się określić, komu książka może się spodobać. Ja poleciłabym ją wszystkim z  nadzieją, że się spodoba. Czy tak będzie? O tym musicie się sami przekonać.

|| Kraina Andersena ||

11 komentarzy:

  1. nawet lubię Sparksa :) choć "Pamiętnikiem" mnie tak zasłodził, że mam chwilowo "sparksowego kaca" :) ale kto wie? może kiedyś sięgnę po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie książka Sparksa, tylko Picoult.

      Usuń
  2. Właśnie odzyskałam tą ksiażkę i mam ochotę na powtórkę...

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna książka, warta przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś ;) przede mną "Jesień Cudów"

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś na pewno :)
    Na razie mam mało czasu i wydaje mi się ciekawa.
    Ja od razu zwaliłabym na radziców, bo jak dla mnie to wykorzystują córkę, ale żeby się wypowiadać, muszę najpierw przeczytać ksiażkę, więc już nie gadam, czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham ten film. Pamiętam jak rok temu ja z moimi przyjaciółkami go oglądałyśmy i przy końcu wszystkie ryczałyśmy ;<

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam książki, aczkolwiek oglądałam film na WOK'u. Poruszył mnie on i to bardzo. Może skuszę się i na książkę? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobra recenzja. Sporo slyszałam o tej ksiażce i o filmie. Daje do myślenia.
    Serdecznie zapraszam na nowego posta:
    http://zirtael-bibliomaniak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam film i bardzo chętnie przeczytam książkę. *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki nie czytałam ale na pewno po nią sięgnę przy najbliższej okazji.Twoja recenzja zachęciła mnie do przeczytania tej książki.Dodałam się do obserwowanych ponieważ bardzo podoba mi się Twój język i styl pisania recenzji.Jeśli chcesz dodać się do obserwowanych u mnie będzie mi bardzo miło.Serdecznie zapraszam na:
    www.in-world-book.blogspot.com
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejną recenzję.

    OdpowiedzUsuń